Kiedy zadzwoniła Patrycja z zaproszeniem na grilla, długo się wahałam. Przyznam, że kiełbaski i karkówka, choćby w najprzedniejszej marynacie, dawno mi się znudziły. Zresztą za bardzo mięsożerna to ja nigdy nie byłam.... Marudziłam do słuchawki, ale Pati miała asa w rękawie. Deser rodem z grilla przeważył szalę na korzyść weekendowego popołudnia w ogrodzie.
Zastanawiacie się pewnie, co to za deser.... no to zapraszam na małe przedstawienie!
W rolach głównych: jabłka i gruszki
Udział biorą: dżem, rodzynki, masło i rum
Scenografia: grill w ogrodzie
Kostiumy: folia aluminiowa
Charakteryzacja:polewa czekoladowa
Scenariusz i reżyseria: Patrycja
Adaptacja sceniczna: Agnesto
Deser rodem z grilla - Akt I
Scena 1.
Jabłka biorą kąpiel, a następnie w starciu z ostrym nożem tracą gniazda nasienne. Czekają teraz takie, wydrążone, takie samotne...
Scena 2.
W tym czasie dżem wiśniowy spotyka się z rodzynkami. Dołącza do nich stopione masło. Zaprzyjaźniają się. (W proporcjach 6:2:3. Łyżek oczywiście.)
Scena 3.
Następnie dochodzi do szczęśliwego nadziania jabłek masą dżemikową.
Owoce owijają się w folię aluminiową (do twarzy im w niej) i biegną na grill.
Spędzają tam 15-20 minut.
Deser rodem z grilla -akt II
Scena 1.
Na scenę wchodzi posłaniec i relacjonuje wydarzenia rozgrywające się poza oczami widzów. Jak w teatrze greckim. Opowiada o tym, jak pół tabliczki gorzkiej czekolady roztopiło się z żalu w kąpieli wodnej. Albo ( tu reżyser ma do wyboru) jak pół kostki masła, pół szklanki cukru pudru, łyżka wody i 3 łyżki kakao zaangażowało się w stworzenie gładkiej masy. ( Na wolnym ogniu gotujemy polewę) Do polewy dolewamy 2 łyżki rumu.
Scena 2.
Teraz coś dla widzów o mocnych nerwach. Na scenę wchodzą nagie....obrane ze skórki i w dodatku wydrążone gruszki. Zrasza je deszczyk z soku cytrynowego. Tak bardzo boją się, żeby nie ściemniały! Owoce otulają się folią i pieką na grillu.
Scena 3.
Upieczone gruszki romansują z polewą czekoladową, do której tak tęskniły. - happyend.
Deser rodem z grilla -akt III
Interaktywna część sztuki.
Widzowie spektaklu zjadają grillowane owoce. Mlaszczą. Trzęsą im się uszy. Wołają o dokładkę.Widzowie, nie uszy.
Kurtyna!
Oklaski!