Nie pamiętam kto i przy jakiej okazji podał mi ten przepis. Znam go już od paru lat i robię go na różne rodzinne uroczystości, nie tylko na święta.
Przyrządzenie śledzi w oleju lnianym wymaga czasu i uwagi. Ale ta potrawa warta jest tego poświęcenia.
Niemal za każdym razem jestem pytana o przyprawy, jakie dodałam do sosu, bo jego smak jest bardzo oryginalny. Jakież zdziwienie wywołuje fakt, że to nie przyprawy są tego przyczyną, tylko olej lniany, który oprócz tego, że ma ciemnopomarańczową barwę, ma specyficzny smak i aromat.
Tak jak wspomniałam wcześniej, przygotowanie tej potrawy potrzeba wielu godzin. Ja zaczynam „pracę" od rana. Potrzebną ilość solonych filetów śna ledziowych zanurzam w przegotowanej wodzie i przez kilka minut je w niej delikatnie mieszam. Następnie je wyjmuję, wylewam wodę z naczynia i wlewam nową, a potem wkładam śledzie ponownie i zostawiam na około 10 godzin (oczywiście może być godzina mniej lub więcej - ma być dłuuuugo po prostu).
Po upływie tego czasu znowu wyjmuję śledzie, wylewam wodę z naczynia i wlewam mleko, po czym wkładam je z powrotem na 2-3 godziny. I to jest tyle, jeśli chodzi o „obróbkę" rybek. Teraz przejdziemy do reszty którą czyni się już w normalnym tempie. A zatem przygotuj.
4 pokrojone w kosteczkę duże cebule
Szklankę oleju lnianego
½ słoiczka przecieru pomidorowego
3 jajka ugotowane na twardo
2 płaskie łyżki musztardy
Sól pieprz do smaku
Por do dekoracji
Do szklanej miseczki wlewamy olej i drewnianą lub plastykową łyżką mieszamy z nim koncentrat i musztardę aż do uzyskania jednolitego gęstego płynu. Kiedy sos będzie gotowy według własnych upodobań solimy i dodajemy pieprz. Sos połączyć ze śledziami.
Na dno przeźroczystego naczynia wsypujemy cebulę , a na nią wlewamy śledzie w sosie. Owijamy naczynie w folię i wstawiamy na noc do lodówki. Przed podaniem posypujemy pokrojonymi w kostkę jajkami i przystrajamy piórkami pora. Smacznego.