Jeszcze niedawno rosół robiłam w sposób tradycyjny i wychodził różnie. Raz tak, raz tak. czasem mdły, czasem mało tłusty, więc dodawałam ulepszaczy w formie ziarnistokolorowej.
Pewnego dnia w trakcie zwyczajnej rozmowy telefonicznej znajoma wspomniała, że jest w domu chwilowo uziemiona, ponieważ gotuje rosół.
- No, ale to kwestia godziny, może półtorej. Ja nawet robię go często, bo wrzucam wszystko do garnka i zajmuję się czymś innym...... - wypaliłam
- To nie takie proste, jak się gotuje według pięciu przemian.
- Według czego?
- Według pięciu przemian.
I tu nastąpił skrupulatny opis czynności z wyjaśnieniem co po czym dodawać i dlaczego. Następnie Znajoma przykazała mi zasięgnąć informacji u źródła
Zasięgnęłam więc i przysposobiłam na swój użytek, gdyż jestem za leniwa, żeby ogarnąć szczegółową klasyfikację składników według 4 smaków - gorzkiego, ostrego, słonego i słodkiego.
Nie mam cierpliwości. Ale na pewno zgadzam się z filozofią tego stylu gotowania, że smaków nie wolno mieszać, każdy z nich trzeba uwalniać po kolei, kończąc takim smakiem, jaki preferujemy.
W moim przypadku jest to smak słodki, bo lubię rosół o delikatnej, słodkawej nucie.
Jeśli ktoś chciałby spróbować i ugotować gar bulionu, który potem można po odcedzeniu rozlać do litrowych słoików, zakręcić i trzymać w lodówce nawet tydzień, podaję mój przepis na rosól w interpretacji pięciu przemian (wolnej interpretacji ma się rozumieć).
Rosół o lekko słodkawej nucie
Do 6 litrowego garnka wlać wodę, zostawiając 15 cm odstęp od szczytu garnka, wsypać łyżkę tymianku i zagotować. Następnie wrzucić pół główki czosnku (obranego, rzecz jasna ;) oraz oczyszczonego pora i gotować przez jakieś 5 minut.
Następnie dodać mięso - ja dodaję dorodną porcję rosołową - ok 1.2 kg - i gotować jakieś pół godziny.
Potem wrzucam kolejno po określonym czasie
przypieczoną cebulę
pół selera - 5 minut
liść słodkiej kapusty - 2 minut
trzy, cztery pietruszki - zależy, czy duże - 10 min
6-8 marchewek (Proporcja marchewek i pietruszek przedstawia się tak jak na zdjęciu w galerii. Jeśli pod koniec rosół wyda nam się za słodki, łamiemy jego smak dorzucając kawałek selera)
gałązkę lubczyku (mam zamrożone, ale suszony też jest dobry)
Pół godziny przed końcem gotowania wsypać 3-4 łyżeczki soli i łyżeczkę pieprzu
Oczywiście czas podaję na oko. Chodzi o to, że warzywa lekkie, cienkie, małe szybciej puszczają smak, niż duże, twarde. Po prostu proporcje czasowe muszą być rozsądnie zachowane.
Po wrzuceniu marchewek, zmniejszam gaz na tak zwane pyrkolenie i idę zajmować się przez godzinę czym tam trzeba w domu.
Po tym czasie dodaję 3 łyżeczki soli i 1 łyżeczkę pieprzu czarnego i pyrkolę jeszcze pół godziny.
Rosół, wbrew pozorom, że czosnek, mięso do wrzątku itepe, jest klarowny. Nawet można dodać wody, jedyny warunek, to wrzątek.
Gotować na maleńkim ogniu 3-4 godziny
Ja z warzyw i tego, co oskubię z porcji rosołowej czynię często sałatkę jarzynową, dodając kukurydzę i majonez + co tam mam pod ręką.