Zaczynam od przeglądu kolorowych magazynów kobiecych. I co się okazuje? Dobra wiadomość - tej wiosny eksponujemy naszą kobiecość! Wskakujemy w sukienki. Krótkie, długie, klasyczne, zmysłowe, a także dziewczęce. Do wyboru do koloru, czyli od czerni, przez niebieksi, żółty, przez pastele po kolorowe esy-floresy.
Królująfasony z lat osiemdziesiątych. Nosimy długie, zwiewne, obszerne sukienki lub krótkie w trapez. A spódnice i spodnie z podwyższoną talią (tuż pod biustem)
Podpatruję też pokazy mody w telewizorze. Nieśmiertelne biel i czerń obowiązkowo. Szaleństwo kolorów jak nigdy dotąd: tęczowo, barwnie, energetycznie. Uff... odetchnęłam, bo to moje ulubione kolory. Dziwi mnie, że kolejny sezon modny będzie styl marynarski (biało-granatowych pasy). Na szczęście tylko na materiałowych torbach Ja się na nie nie odważę. Poza modą cenię także styl. Strój powinien podkreślać osobowość kobiety i wydobyć z niej to, co najlepsze. Chyba zostanę wierna odcieniom brązu, od beżu po czekoladę.
Biegam po ulubionych sklepach. Przymierzam, oglądam, porównuję. Podpytuję sprzedawców o wiosenne trendy i kolekcje. Wiem już, że nie wydam grosza na sweterki z dzianiny i ciężkie buty. Jeśli chcę być modna tej wiosny, nosić będę wyłącznie buty na obcasie lub sandałki „bez palca". Za radą znanego projektanta, którego słucham w radiu, kupię kilka zwiewnych tunik. Lub lekko przezroczyste, lejące, sięgające bioder. I jedną oooogromną (gigantyczną) torebkę.
Tak wydaję pieniądze z garażówki
Siadam nad kartką papieru. Orientacyjne ceny ciuchów z nowych wiosennych kolekcji znam.
I tak: kupuję zółty płaszczyk. Odlot. Decyduję się także na dużą, czarną torbę. Teraz buty. Urzekają mnie lakierowane szpilki. Idealne do spódnic i spodni każdego rodzaju. I do torebki. Ile? Drogie.... Za drogie, ale musze je mieć! Mama dorzuca mi kilka groszy. Jestem uratowana!
Długo przymierzam się do kupna sukienki. To będzie pierwsza sztuka w mojej szafie. W końcu biorę długą, białą w stylu Jackie Kennedy. Jestem biedniejsza o kolejne dwie stówy.
W portfelu mam jeszcze ponad czterysta złotych. Akurat na tę lejącą, niebieską bluzeczkę w żółte esy- floresy z długimi rękawami i błekitną spódniczkę. Prostą, ale uroczą.
Ile zostało w kasie? Niewiele. Sto pięćdziesiąt złotych. Co z nimi zrobię? Przepuszczę w przyszłą sobotę u Gosi. Właśnie dostałam zaproszenie na wiosenną wyprzedaż jej szafy. Może uda mi się upolować garsonkę w stylu Jackie Kennedy...
ZOBACZ TAKŻE:
SWETERKI DAMSKIE NA WIOSNĘ 2011 >>