Niestety nic się nie zmieniło, nadal nie mam niani dla mojego słoneczka.
Wykonałam mnóstwo telefonów, wysłałam dziesiątki maili bez skutku.
W piątek w gazecie pojawi się ogłoszenie, postanowiłam nieco zmienić grupę docelową. Może uda mi się znaleźć babcię... Podobno tyle kobiet zdecydowało się skorzystać z możliwości wcześniejszej emerytury, może któraś będzie chciała dorobić...
Rozważałam dzisiaj także inną możliwość. Żłobek lub klubik, niestety na publiczny nie mam szans. Musiałabym się zapisać gdy mała była jeszcze w brzuchu, do tego oboje rodziców musi pracować na pełny etat. Popyt jest taki, że nawet spełniające te warunki rodziny nie dostały miejsca...
Szukałam klubu malucha, znalazłam kilka. Niestety większość proponuje zajęcia jedynie z opiekunem. Może to zabrzmi strasznie ale chciałam chwilkę odpocząć od dziecka, pobyć w ciszy, nadrobić trochę obowiązków domowych.
Długo korzystam z internetu i potrafię obsługiwać wyszukiwarkę, niestety nie znalazłam zbyt wielu klubików. Otworzyłam każdą wyszukaną stronę, w wielu nie było miejsc, w kilku przyjmują dopiero od 2,5latek, w kolejnych zajęcia jedynie z opiekunem. Dwa kluby mają zajęcia, które spełniają moje wygórowane wymagania ;) Niestety na drugim końcu miasta, ale jakoś to przeżyje.
Zaskoczyły mnie cenniki takich klubików, średnio 800-1000zł mc plus wyżywienie od 8 do 15zł dziennie. W takich momentach żałuje, że opanowałam zdolność mnożenia i dodawania.. O nie... jeszcze trzeba dodać paliwo na dojazdy i pewnie dziecko będzie więcej chorować. Odpuszczam. Dalej szukam niani, chyba zwariowałam i oczekuję księcia z bajki...tzn. oczywiście miałam na myśli niani z bajki.