Zakolczykowani, czyli źli?
Kierując się stereotypami powinniśmy zepchnąć na margines społeczny w sumie wszystkich „piercingowców”. Zacietrzewieni konserwatyści widzą w nich tylko młodych na bakier z prawem, kojarzą z kryminałem. Takie podejście nie wzięło się znikąd - moda ta bowiem zapoczątkowana została wśród takich środowisk. Dziś kolczykują się już prawie wszyscy. Mieć kolczyk znaczy być na czasie, a już na pewno nie znaczy być kryminalistą...
W tzw. kulturach prymitywnych umieszcza się wyroby z drewna, kości słoniowej, szlachetnych metali. W kulturze Zachodu pojawiła się moda na kolczykowanie i umieszcza się biżuterię, wyroby z metali. Przypisuje się im działanie erotyzujące i intensyfikujące podniecenie seksualne.
Gdzie i za ile?
Wykonanie zabiegu to różne koszta. Można wykonać go samodzielnie, ale to bardzo ryzykowne, bowiem trudno o sterylność. Lepiej skubnąć parę groszy ze swojego portfela i wykonać zabieg w profesjonalnym gabinecie.
Piętnastoletnia Ola w ubiegłym roku zdecydowała się oddać w ręce swojej przyjaciółki i to właśnie jej zleciła wykonanie piercingu w pępku. Wprawdzie wykonawczyni nie miała w tym fachu żadnego doświadczenia, ale ważne, że miała chęci i „klientkę”, której bardzo na tym zależało. - Samo przekłucie nie bolało, ale później przez jakieś dwa tygodnie walczyłam z ropą cieknącą z mojego pępka. To jednak nie jest najgorsze! Okazuje się, że Ola nie zakupiła nawet kolczyka, który mógłby zostać umieszczony w jej pępku. Jak dziewczyny sobie poradziły? Wykazały się pomysłowością i posłużyły się... babciną agrafką! Wprawdzie nie doszło do żadnego zakażenia, ale ryzyko jego wystąpienia było naprawdę wysokie. Być może fakt, że przed zabiegiem agrafka została odkażona, sprawił, że nie odbiło się to na zdrowiu mojej rozmówczyni.
Przed takimi metodami jednak zdecydowanie przestrzegamy!Wykonanie zabiegu w profesjonalnym studiu to koszt jakichś 60 złotych. Podobnie jest z piercingiem w sutku czy brodzie. Jeśli chodzi o przekłucie nosa, to koszta są różne. Jeżeli zabieg jest wykonywany przy użyciu specjalistycznego pistoletu, cena nie jest wysoka, bo waha się gdzieś w granicy 20-30 złotych (+ cena kolczyka). Taki sposób kolczykowania jest już jednak od pewnego czasu zabroniony (ze względu na fakt, iż pępek czy nos są zbyt wrażliwe na ból).
Decydując się na przekłucie nosa za pomocą igły, jesteśmy zmuszeni wyjąć ze swojej kieszeni jakieś 60 złotych. Najdroższe jest zaś kolczykowanie miejsc intymnych. Panie za wykonanie takiego zabiegu zapłacą 150 złotych, a panowie aż o 50 złotych więcej!
Mniejsze zło
Piercing jest dziś popularny, ale też nie wszędzie dozwolony. W szkole czy pracy nierzadko opiercingowany pracownik jest zmuszony, na prośbę pracodawcy czy dyrektora, pozbyć się ozdoby. Nie lada rewolucje przygotował też dla nas Zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej. Bacząc na bezpieczeństwo graczy zabroniono im podczas meczu noszenia jakiejkolwiek biżuterii. Wcześniej zezwalano jeszcze na zakrywanie jej taśmą, od sierpnia przepisy zostały zaostrzone.
Może to i dobrze, że dba się o wizerunek firmy czy o bezpieczeństwo biegających po boisku graczy. Warto jednak pamiętać, że nawet najbardziej nietypowy piercing jest łatwy do usunięcia. Inaczej zaś ma się sprawa z tatuażami, gdzie pozbycie się malunku to ogromne koszta. Jak stwierdziła moja znajoma - piercing to takie małe zło...
Moim zdaniem...
Mieć kolczyk w nosie, czy pępku to nic gorszącego; być okolczykowanym od stóp do głów - to już lekka przesada. Jeśli zaś chodzi o miejsca pracy, czy kształcenia to sprawa w relacjach opiercingowany pracodawca - szef lub uczeń - dyrektor jest niezwykle delikatna. Być może i piercingowcy reprezentują swoim wizerunkiem daną placówkę, czy zakład, ale nie można popadać w przesadę! Wprowadzanie rygorystycznych zasad w tej kwestii może tylko pogorszyć relacje pomiędzy dwiema stronami. Lepiej zezwolić na co niektóre formy kolczykowania. Na pewno nie odbije się to w większym stopniu na renomie instytucji, a niewykluczone, że i pozwoli jej na podniesienie dotychczasowego prestiżu.
Tekst wyróżniony przez redakcję
Czytaj podobne teksty na oFeminin:
Botoks - za i przeciw
Zakaz opalania w solarium: kiedy w Polsce?