3. Okazje! A któż ich nie lubi? Za kilka złotych mogę stać się posiadaczką często niemal nowej rzeczy (eleganckie spodnie za 2,50zł, nowy żakiet za 2 zł, spódnica za 12 zł).
4. Buszowanie w second handach rozwija! Pobudza wyobraźnię, kreatywność i kształtuje mój niepowtarzalny styl, jak również… refleks;)
5. Bogaty asortyment: poza ciuchami dla małych i dużych mogę się tu zaopatrzyć także w torebkę, kosmetyczkę, prześcieradło, obrus, firany, ręczniki, paski, krawaty, apaszki, jak i inne oryginalne dodatki – często nowe.
6. Dostępność. Second handy znajdę nawet w małym mieście (a także za granicą), także nawet na wyjeździe służbowym czy na wakacjach mogę trenować refleks buszując w poszukiwaniu pamiątki wakacyjnej.
7. Rozłożenie – ubrania często ułożone są kolorystycznie, dzięki czemu od razu omijam kolory do mnie nie pasujące, bez przymusu przeglądania ich.
Minusy:
1. Specyficzny zapach ubrań (spowodowany środkami odkażającymi, które są używane przy praniu).
2. Stan odzieży: wiele ubrań jest spranych, naddartych, poprutych lub poplamionych (w większym bądź mniejszym stopniu), często jednak wystarczy igła z nitką, by to naprawić, gorzej jest niestety z plamami – tu należy przyjrzeć się dokładnie czy jest to zwykły brud, który zejdzie przy pierwszym praniu.
3. Niektórych może zniechęcić tłok i kolejki do przymierzalni (szczególnie w dniu dostawy).
4. Brak szerokiej rozmiarówki.
5. Brak możliwości oddania rzeczy.
6. Czas! Często na znalezienie perełki w stercie trzeba poświęcić sporo czasu, jednak – skalkulujmy ile czasu poświęcamy spacerując po galerii handlowej często wychodząc z pustymi rękoma…
Tekst wyróżniony przez redakcję
Czytaj podobne teksty na oFeminin.pl
Gwiazdy i ich dziurawe dżinsy. Zagłosuj na najlepszy model
Pożycz sobie sukienkę od Kate Moss