·Do łask wracają róże i fiolety. Kolory, które w latach 90 uznane zostały za kwintesencję kiczu, ponownie zaczynają gościć na czerwonym dywanie. W pastelach pojawiają się takie gwiazdy jak: Jennifer Lopez, Madonna czy Bjork.
·Na świecie triumfy święci
hip hop. Ma to oczywiście odzwierciedlenie w modzie.
Szerokie spodnie i bluzy z kapturami, a jako dodatki: ciężka, złota
biżuteria i kosztowne zegarki. My, w Polsce na „złoty wiek" mody hip-hopowej musimy poczekać jeszcze dwa lata.
·W roku 2000 narodził się również, uwielbiany po dziś dzień boho chic. Sławę zyska jednak dopiero w latach 2003-2005, dzięki Siennie Miller i bliźniaczkom Olsen.
·Na Manhattanie otwarto pierwszy sklep szwedzkiej marki H&M. Dzięki temu, obecne ikony mody, mogą się chwalić łączeniem ubrań znanych projektantów z tymi, zakupionymi w „sieciówkach".
·Wraz z nadejściem nowej dekady, nie przestano hołdowania trendów z lat 90. Nadal popularne było tatuowanie ciała. Małe tatuaże pojawiały się głownie na łopatkach i dolnej części pleców (tak, aby były widoczne spod przykrótkich bluzek). Z mody nie wyszedł równie piercing.
·Początek nowej ery, czyli świat mody wkracza w przestworza internetu. W 2000 roku ruszył portal, umożliwiający oglądanie zdjęć z pokazów, prawie na bieżąco. Już nie trzeba mieć zaproszenia na każdy Tydzień Mody. Wszystko można obejrzeć, siedząc we własnym fotelu. Style.com dziękujemy.
·W Polsce rok 2000 okazał się przełomowy dla Macieja Zienia, który zadebiutował, będąc jeszcze uczniem Liceum Sztuk Plastycznych, pierwszą autorską kolekcją na lubelskim pokazie mody.
A co w roku 2000 proponowali nam projektanci?
Dom mody Versace kazał eksponować
dekolty. Trójkątne wycięcia mogły sięgać nawet pępka. Na tak również były kobiety w garniturach i
spodnie w palmy. (To z tej kolekcji pochodzi słynna sukienka Jennifer Lopez, w której gwiazda pojawiła się na rozdaniach nagród Grammy). Kolekcja, którą zaproponował Gucci to
czarny „total look". U niego również nie zabrakło głębokich dekoltów. Do
noszenia spódniczek na spodnie przekonał nas Armani.