Wydawać by się mogło, że tylko programy, takie jak np. „You can Dance” czy „Mam talent” promują ludzi, którzy okazują się być mistrzami w dziedzinie tańca. Postanowiłam zbadać sprawę i w tym celu wybrałam się do Lipna, małego miasteczka położonego niedaleko Torunia. Poznałam tam człowieka, który nie zdobył być może jeszcze ogólnopolskiej sławy, ale robi to, co lubi i co najważniejsze jest w tym naprawdę dobry. Marcin „Groszeq” Grochocki, bo o nim mowa, świetnie łączy obowiązki męża, ojca i tancerza. Pochodzi i mieszka w Lipnie. Tam także w Miejskim Centrum Kultury prowadzi warsztaty dla młodzieży. Prawdziwy dziennikarz chwyta każdą okazję, więc nie mogło zabraknąć tam również i mnie. Korzystając z wolnej soboty, (o którą zresztą ciężko w tych czasach), wybrałam najlepsze z najgorszych połączeń do Lipna. Po ok. 2 godzinach jazdy autobusami, siedziałam już spokojnie na małej sali Mck-u w Lipnie. Dzięki uprzejmości Marcina oraz jego grupy, mogłam zobaczyć przygotowywany przez nich układ choreograficzny na występ na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Szczerze mówiąc byłam pod wrażeniem talentu tych młodych ludzi, którzy „śmigali” po parkiecie niczym zawodowi tancerze. Pomysłodawcą układu był sam „Groszeq”, lecz swój wkład w to mieli również jego podopieczni. Największą moją uwagę przykuły jednak najmłodsze 10 – 11 – letnie tancerki. Wielokrotnie obserwowałam zajęcia Marcina i zawsze wracałam tam z wielką przyjemnością. Zawsze też wynosiłam z tych spotkań nowe doświadczenia i materiały do mojej pracy. Marcin dał się poznać, jako wrażliwy i dobry człowiek o twardych zasadach. Okazuje się, że na jego zajęciach obowiązują zasady, dzięki temu panuje tam porządek. Potrafi wyegzekwować wszelkie łamanie ustalonych reguł. Mimo tego jest lubiany i szanowany, a chętni do udziału w jego zajęciach napływają także… spoza Lipna. Zauważyłam też, że jedną z zasad Marcina jest na pewno konsekwencja w działaniu. To dzięki temu układy są dopracowane, co do sekundy, w związku, z czym spotykają się z uznaniem publiczności. Ludzie cenią w nim także jego szczerość, ale także życzliwość i otwartość. Godziny siedzenia na karimacie, na małej sali lipnowskiego Mck-u nie zaspokoiły mojej dziennikarskiej ciekawości, tak jak bym sobie tego życzyła. Zastanawiałam się nad tym jak właściwie zaczęło się jego zainteresowanie tańcem. Jak znajduje czas dla swojej żony i córki? Od początku najbardziej jednak interesował mnie jeden szczególny epizod z życia Marcina. U źródła dowiedziałam się, że jest, a chyba raczej tylko utożsamia się z kultura rasta. Fakt ten zaciekawił mnie najbardziej i utwierdzał w przekonaniu, że jest on ciekawym człowiekiem. Zbyt wiele pytań zostałoby być bez odpowiedzi, na co nie mogłam pozwolić. Zatem poprosiłam Marcina o wywiad, na który zgodził się bez problemu.
1. Twoje życie toczy się wokół tańca. Robisz to, co lubisz i jesteś w tym dobry. Coraz częściej interesuje się Tobą prasa. Jak właściwie zaczęło twoje zainteresowanie tańcem?
Zaczynałem, jako niespełna 11sto letni chłopiec . Zafascynowany byłem tym, co na parkiecie robi Michael Jackson i tak to się zaczynało u mnie. Później zobaczyłem takie filmy jak " beat street" , "breakin" czy "cool as ice" i tak odkrywałem świat tańca.
2. Jak długo zajmujesz się już tańcem?
W sumie ponad 19 lat z dość długą przerwą ( prawie 8 lat bez większych występów publicznych).
3. Jakie jest twoje wykształcenie zawodowe? Czy związane jest to z twoją praca?
Z zawodu jestem technikiem-ekonomistą, ale nie pracuję w zawodzie i raczej nie będę tego robił Pracowałem m.in. w piekarni, fabryce pakującej alkohole a teraz w małej firmie wysyłkowej rtv/agd. Dodatkowo prowadzę zajęcia z młodzieżą w Miejskim Centrum Kulturalnym w Lipnie.
4. Na swoim koncie masz zapewne już jakieś osiągnięcia? Opowiedz coś o nich.
Nie lubię opowiadać o osiągnięciach. Jak na te moje 19 lat tańczenia dorobek dość skromny, bo nigdy nie zależało mi na jakichkolwiek miejscach, pucharach czy nagrodach. Tańczyłem i tańczę dla siebie i to jest dla mnie najważniejsze. Pierwszy mój występ publiczny był w czerwcu 1996 roku, na koncie kilka udziałów w turniejach w rodzimym mieście, kilka zdobytych pierwszych i trzecich miejsc z moją pierwszą grupą Wild Team, kilka nagród, jako solista.
5. Czy twoja pasja, szerząca sie sława, a także wygląd nie budzi kontrowersji i nie przysparza ci wrogów?
Nie jestem gwiazdą i nigdy się nie czułem w ten sposób. Jestem rozpoznawalny, ale jedynie w swoim rodzimym mieście. Mój wygląd a kontrowersja. W sumie juz dobre 15-17ście lat temu budziłem kontrowersje a teraz to ma podwójną siłę. Małe miasteczka mają to do siebie, że każdy zna każdego i taki "odmieniec" ma dość ciężko, jeśli chodzi o zrozumienie innych mieszkańców. Teraźniejszość, fakt może mój wygląd nie jest na małe miasteczko, czyli moje dready, 11 kolczyków czy 4 tatuaże, bo zapewne oto Ci chodzi. Do tego wszyscy wiedzą, że bardzo interesuję się zarówno muzyka jak i kultura jamajską i niestety tego najbardziej mieszkańcy Lipna nie potrafią zrozumieć. Słyszałam, że nazywa się mnie różnie; od "gwiazdora’, przez ćpuna, brudasa, na wariacie skończywszy. Taki urok tego miasta i mieszkańców. Nigdy nie zwracałem uwagi na to, co ludzie o mnie myśleli i myślą. Jestem sobą i nie mam zamiaru zmieniać się tylko, dlatego żeby polepszy swoją reputację wśród mieszkańców. Nie rozumiem jak można oceniać człowieka jedynie po jego wyglądzie. Rzadko, kto zwraca uwagę na to, co staram się robić dla młodych ludzi z naszego miasta. To nie mój problem. Robie swoje i tyle.
6. W gruncie rzeczy okazuje sie, ze jesteś wrażliwym człowiekiem. Podaj klika przymiotników, które najlepiej ciebie charakteryzują.
Nie mnie oceniać siebie samego. Zapytaj moja rodzinę, moich znajomych czy podopiecznych...
7. W życiu godzisz obowiązki ojca, męża i tancerza. Jak tego dokonujesz?
W gruncie rzeczy to nie jest takie trudne. Zarówno cała moja rodzina jak i moja żony wie, jak ważny jest dla mnie taniec. Moja 3 letnia córeczka już wie, że jej tata robi "tany tany " i sama próbuje mnie naśladować. Tak, więc wszystko można pogodzić, jeśli najbliższe osoby pomagają.
8. Opowiedz mi, zatem cos o swojej rodzinie.
Moja rodzina to przede wszystkim żona, z którą jestem ponad 10 lat i nasza mała 3 - letnia córeczka Maja, ale także, młodszy o 3 lata brat, ( który również był tancerzem) oraz oczywiście rodzice itd.
9. Jak poznałeś swoja żonę? Czy ona również podziela twoją pasję i jest tancerką?
(śmiech) Moja żona to moja najwierniejsza fanka. Chodziła na wszystkie turnieje, w których brałem udział. Z tego, co mówiła, to zawsze była gdzieś w pierwszych rzędach, ale ja jej nie zauważałem. Zagadałem do niej kiedyś na korytarzu w liceum i tak się zaczęło. Spotykaliśmy się, jako kumple a po 10 latach wzięliśmy ślub. To tak w skrócie. Lubi taniec, ale oglądać. Ma za to inne zamiłowania i zdolności, super śpiewa i ma mega zdolności plastyczne: maluje i zajmuje się scrapingiem .
10. Czujesz zamiłowanie do kultury rasta. Jesteś 100 % rastą czy raczej tylko utożsamiasz się z tą kultura?
Tylko utożsamiam się z ta kulturą. Jestem Polakiem a nie Jamajczykiem, więc nie mogę być 100% rastą, ponieważ byłem wychowywany w innej kulturze, tradycjach itd. nie przestrzegam diety ITAL ( nie jestem wegetarianinem), tak jak oni. Nie używam ganji jako świętego zioła ( nigdy nie próbowałem i nie mam zamiaru próbować, choć jestem w 100% za legalizacją), które dał nam Jah, więc i tu nie jestem rastą.
11. Jaką muzykę czy kulturę najlepiej lubisz? Czym ona dla ciebie jest? Czy ma to związek z rastą?
Od 1989 roku mocno jestem związany z kulturą HIP HOP, ale nie w takim wydaniu jak to się teraz pokazuje, czyli szerokie spodnie, itp. Wychowywałem się w tych najlepszych dla tej kultury czasach. KULTURA HIP HOP, a nie muzyka hip hop dla nas nie ma czegoś takiego jak muzyka hip - hop, ale to osobna sprawa i dość problemowa, bo walczę z tym od lat.
KULTURA HIP HOP, czyli szereg elementów takich jak: taniec ( break dance), rapowanie (MCing) , malowanie ( graffiti) , kręcenie płytami ( DJ'ing) do tego dochodzą też inne elementy. Dla nas HIP HOP to sposób na życie a nie sama muzyka. nie tylko bierzesz coś od tego, ale też dajesz właśnie poprzez chociażby taniec. Jakieś 12-14 lat temu organizowałem pokazy tańca połączone z rozmowami na temat kultury HIP HOP. Do dzisiaj w sumie można mnie czasem spotkać na jakiś forach na temat HH, ale już rzadko, bo szkoda nerwów. Chociaż miło jest jak młodzi wykonawcy wysyłają mi swoje nagrania demo i czekają na moją opinie o tym .
Troszkę też zmieniłem się, jako człowiek i kilka lat temu odnalazłem swoją drogę, czyli zostałem jednym z Children of Jah People, co wiąże sie z głębokim zaangażowaniem w kulturę rasta i muzykę jamajską ( nie tylko reggae) . Od ponad 1.5 roku należę do jedynego najlepszego forum o tematyce reggae i do rodziny świRRRów jak o sobie mawiamy. Są to ludzie w wieku 13-.... , dyskutujemy na różne tematy, spotykamy się na zlotach na festiwalach w całej Polsce itd. Tak jak mówiłem na początku wyznaję niektóre wartości rastafarianizmu, choć nie jestem prawdziwym, rastą, bo nie mogę być ze wzgląd na pochodzenie.
Na zakończenie podziękowałam za rozmowę i życzyłam dalszych sukcesów. Mogę śmiało powiedzieć, że poznałam kogoś wyjątkowego, kogoś, kto ma pasje, wiernie ją realizuje i próbuje „zarazić” nią innych. To także świetny ojciec, kochający mąż, dobry tancerz, ale przede wszystkim wspaniały człowiek.