Teraz to się nazywa ekologicznym podejściem do życia.Gdy byłam dzieckiem to nazywało się-cudowne wakacje na wsi uu babci.
Woda czerpana ze studni,własnoręcznie wypiekany chleb,mleko prosto od krowy i truskawki prosto spod krzaczka,znad kraczka i z krzaczka.Aha,najważniejsze -wychodek drewniany wybudowany na podwórku przez dziadka.
Nikt nie mówił o ekologi,a każdy żył ekologicznie,bo inaczej nie umiał.Ja mam zamiar w tym roku jechać na takie ekowakacje na kaszubską wieś.Nie będzą to wakacje u rodziny,ale będą eko-jak za dawnych lat.Pieczony własnoręcznie chlebek,niepryskane warzywa i owoce i rybki prosto z morza.No jednej rzeczy nie będzi napewno-drewnianego wychodka z serdduszkiem.Te czasy bezpowrotnie minęły!