Słyszałam kiedyś następujące zdanie: „ świat męski to świat rzeczy, a świat kobiet jest światem uczuć: lęków, chandry, niepokoju o bliskich, przewidywania najgorszego”. Chociaż zawsze brakowało mi w tym stwierdzeniu pozytywnych emocji, teraz nawet gdybym chciała nie mogłabym ich w sobie znaleźć. Taki właśnie był mój świat. Pełen lęku o uczucia jakie mam dla Adriana i o uczucia, które tak nagle wywołał u mnie wczoraj wieczorem Alvaro. Następnie była chandra. Złość na siebie i na huśtawkę uczuciową, w której się znalazłam. Nadal zła byłam na Adriana, ale jeszcze więcej złości wzbudzała we mnie moja własna postawa. Nie potrafiłam opanować się i przestać myśleć o tym, co się wczoraj wydarzyło. I chociaż co chwilę tłumaczyłam sobie, ze Adrian znaczy dla mnie najwięcej, chociaż starałam sobie wmówić, że przecież Alvaro to nie ten, to jednak nadal na mojej skórze pojawiała się gęsia skórka na myśl o wczorajszym wieczorze. I pojawiło się także przewidywanie najgorszego. Widziałam wizje rozstania z Adrianem, swojej klęski w pracy.
‘zawsze jak się wali to się wali na całej linii’ pomyślałam sobie.
Myślałam, że jestem w domu sama, ale kiedy weszłam do kuchni był w niej Alvaro. Przywitał mnie uśmiechem i pocałunkiem w czoło. Nie ułatwiało mi to w ogóle niczego.
‘jedziesz do redakcji? Jak chcesz mogę cię podrzucić’ powiedział radosnym głosem.
‘właściwie to się przejdę, spacer dobrze mi zrobi’ odpowiedziałam biorąc do ręki jogurt ‘do zobaczenia później’ odpowiedziałam z uśmiechem nie dając po sobie poznać, że jestem w złym humorze.
Do mojego komputera była przyklejona czerwona koperta. Odkleiłam ją delikatnie i zajrzałam do środka. Była kolorowa z serduszkami. Moje serce zaczęło bić szybciej. Przez chwilę przyszło mi do głowy, że mogła być od Adriana. I taką też miałam nadzieję. Upewniłam się, że nikt nie patrzy mi na ręce i otworzyłam ją. Była w niej krótka wiadomość:
‘Przepraszam. Wybacz. Tęsknie. Spotkajmy się u mnie dziś o 21.00. A.’.
Spojrzałam czy Adrian jest u siebie w biurze, ale było ono puste. Zastanawiałam się wiec jak kartka znalazła się na biurku. Chwyciłam za telefon, żeby odpisać mu. Przez chwile zastanawiałam się jednak co. Jest tyle rzeczy, o których chciałabym mu naraz powiedzieć, rzeczy, które chciałabym mu wyjaśnić. Odłożyłam telefon. Doszłam do wniosku, że lepiej będzie jak wszystko wyjaśnimy sobie w cztery oczy. Nie wiedziałam, że Adrian w tej chwili odsypiał ciężką noc, obok niego leżał telefon. Czekał na znak.
Wychodząc wieczorem do Adriana na dole zatrzymali mnie chłopcy i Lisa proponując wspólne oglądanie filmu.
‘dziewczyno gdzie ty się znowu wybierasz, spędziłabyś jeden wieczór z nami’ mówił pół-żartem, pół-serio Carlos ‘brat był dziś przy dobrym reportażu i nakręcił kilka dobrych scen swoją kamerką’
‘dzięki, ale przecież wczoraj oglądaliśmy razem mecz’
‘ale to się nie liczy, potem gdzieś sobie wyszłaś’
‘na spacer bo mnie głowa rozbolała’
‘a teraz gdzie wybywasz Mayday?’ zapytał badawczo Alvaro. Zawsze jak chciał zwrócić na siebie uwagę to nazywał mnie Mayday. Wiedział, że dam mu wtedy kuksańca.
-nie twój interes – odpowiedziałam przedrzeźniając się z nim. Nie zatrzymywał mnie dłużej. Jednak wychodząc z domu czułam lekkie zdenerwowanie. Serce dopiero mocno zaczęło mi bić kiedy stałam pod drzwiami mieszkania Adriana i czekałam aż otworzy. Kiedy zobaczyłam go stojącego w drzwiach zauważyłam zmęczenie na jego twarzy. W jego oczach nie było widać tego blasku co zawsze. Chwycił moją dłoń delikatnie ciągnąc mnie w swoją stronę. Zatrzasnął drzwi i przytulił się bez słowa do mnie. Odwzajemniłam ten uścisk. Czekałam na ten moment długo. Za długo. Staliśmy tak przez chwilę nie mówiąc nic. W końcu przerwałam ciszę mówiąc:
- dziękuje za kartkę. Jak znalazła się ona na moim biurku?
- pracowałem nad tekstami do dodatku tygodniowego do 6.00 nad ranem. Kiedy wychodziłem z redakcji, zanim w news-roomie pojawił się ktokolwiek, przykleiłem ją do twojego monitora.
-tak bardzo za tobą tęskniłam
- ja za tobą jeszcze bardziej, dlatego pracowałem po nocach by nie myśleć nad tym, co się stało, nie mogłem się pogodzić z tym, że kiedykolwiek zaproponowałem ci byś pracowała w dziale śledczym
- o tym też chciałam porozmawiać – powiedziałam cicho, odwróciłam się idąc w stronę sofy, podążał za mną wzrokiem pełen obaw, jakby wiedział co zaraz usłyszy. Podszedł i uklęknął przede mną
-chcę…chcę przyjąć twoją propozycję.
Zapadła znowu cisza. Chciał coś powiedzieć, ale mu nie dałam. Położyłam palec na jego ustach mówiąc spokojnie
- chcę to zrobić dla siebie i tylko dla siebie, na moją decyzję nic i nikt nie miał wpływu i jeśli nadal mogę, to ta decyzja jest nie do odwołania
- czyli nie wpłynę na ciebie nawet jeśli powiem ci, że…- nie pozwoliłam mu dokończyć wchodząc mu w słowo
- nie, nie chce słyszeć co masz do powiedzenia, nie chce też by ta decyzja wpłynęła na nas Adrian, nie chce rozmawiać o tym z tobą po pracy, potraktujmy to czystko zawodowo
- dobrze, skoro taką podjęłaś decyzję to będę cie w niej wspierał
- dziękuję, właśnie tego chciałam od ciebie usłyszeć.
Uśmiechnął się i po chwili znalazł się obok mnie. Znowu czułam się bezpieczna, szczęśliwa i kochana.