Już niedługo czas studniówek. Na tym wyjatkowym balu każda przyszła maturzystka pragnie być zauważona, wyjątkowa. Prawie każda dziewczyna marzy o niepisanym tytule królowej balu. Każda 'szara myszka' pragnie zmienić się w Kopciuszka. Wybór sukienki to dla wielu młodych dam spory kłopot.
Długa czy krótka?
To jeden z pierwszych dylematów. Jest wiele kryteriów co do długości sukni; aktualna moda, nasza sylwetka, upodobania, a nawet nasze przekonania. Myślę, że wszystko to musimy wziaść pod uwagę.
Długość MINI. Utarło się, że uchodzi za najbardziej seksowną. Z drugiej strony wydaje się najmniej elegancka - w końcu trzeba pamietać, że studniówka to nie dyskoteka, ale bal. Jest to tradycyjna uroczystość w dodatku związana z pewnym sensie ze szkołą, dlatego nie stawiałabym na bardzo prowokujący wygląd.
Suknia DŁUGA. Nie wiele we współczesnym świecie okazji do pochwalenia się prawdziwą balową suknią. Nie namawiam tutaj nikogo do ząłożenia pod spódnice stelażu z trzech kół, który byłby szalenie niewygodny (bo jak pokazać czerwoną podwiązkę sprawnie, kiedy ma się na sobie taką konstrukcję?) Jednak długa suknia ma pare zalet. Przede wszystkim jest szalenie elegancka. Długie, dobrze skrojone spódnice (czy też całe suknie) uszlachetniają. Można pod nimi także ukryć pewne mankamenty związane z nogami.
A jeśli dalej nie możemy się zdecydować?
Zostaje wariant w kolanko albo tuż za. To bezpieczne rozwiązane. Nie musimy się martwić, że długa suknia zapląta nam się między nogami lub że mini odsłoni koronkowe zakończenia pończoch. Wspomnę tu o przesądzie, który mówi, ze długość sukni powinna być taka, by samoistnie nie odsłaniać podwiązki - takie przypadkowe odsłonięcia grożą oblaniem egzaminu! Jak wspomniałam, studniówka jest balem, więc niektórzy przyjmują, że obiązuje pewien dress code. Według niego suknia powinna być długa, ale jeśli boimy się, że w długości maxi będziemy niemodne albo będzie nam nie wygodnie, proponuję złoty środek - długość taką, która zasłoni kolana.
Gorest już tylko dla Gotki?
Jakoś tak się podziało, że studniówkowe poradniki z ostatnich lat krzyczą NIE dla gorsetów. Argumentują tym, że gorest niemodny, niewygodny i w dodatku postarza. Pisząc "gorset" nie mam na myśli XVIII-wieczniej bielizny ani ortopedycznego przyrządu. Z własnego doświadczenia wiem, że współczesne gorsety z wieczorowych kreacji mają z nimi nie wiele wspólnego.
Cała tajemnica ich użytkowania kryje się w odpowiednim sznurowaniu, które trzeba dopasowac do sylwetki tak by było wygodnie i suknia się nie zsuwała. Jeśli sie na ten element garderoby zdecydujemy, proponuję by wcześniej przećwiczyć sposób zasznurowania z mamą, siostrą, kolezanką cyz inną osobą, która pomoże nam sie ubrać przed balem.
Plusy gorsetu. Można go dopasować do figury - dobre rozwiązanie dla osób z wiekszym biustem. Gorset podkreśla talię jak nic innego. Modeluje biust.
Dobrać partnera
Dobrać, ubrać i dopasować. O szczególe, który łączy nasza kreację i ubiór partnera krążą opowieści przeróżne. Ktoś na tym portalu kiedyś napisał, że krawat pasujący do sukienki to przeżytek. Nie zgodzę się. To dosyć łatwie i bezpieczne rozwiazanie. Koszula w kolorze sukienki to ryzykowny krok, ale krawat to już coś innego. Łatwiej przekonasz partnera, by włożył krawat z elementami różu niż różową koszulę. Krawaty wystepują w milionach wariantów - do tej przykładowej różowej sukni partner może założyć krawat, na którym nielubiany przez niego róż będzie przełamany czernią czy szarością.
Zamiast krawata elementem nawiązującym może być wracająca do łask poszetka (mała chusteczka noszona w kieszonce marynarki).
Można także nawiązać do dodatków jakie ma partnerka (fioletowe przy czarnej sukni, czarne przy różowej) zamiast bezpośrednio do samej sukienki.
Możliwości jest wiele, dlatego moim zdaniem warto pokusić się o dyskretny element, który nawiąże do stroju partnerki.
Szpilki czy baletki?
Kolejny dylemat. Wysokie szpilki to buty efektowne. Wydłużają nogi i sylwetkę. Dodają centymetrów. Przy niektórych krótszych kreacjach niezbędne do podkreślenia nóg. Niestety mogą okazać się niewygodne.
Co przemawia za płaskimi butami? Wygoda, większa stabilność podczas tańców, choć to wszystko rzeczy względne. Prawda jest taka, że wybór balerin będzie trudniejszy. Takie balerinki muszą być bardzo eleganckie, efektowne, odróżniać się od tych codziennych. Decydując sie na baletki musimy bardziej krytycznie ocenić nasze nogi niż przy szpilkach.
Pewnym rozwiązaniem może być długość sukienki dobrana tak sprytnie, by ukryć buty.
Okiem przyszłem studniówkowej balowiczki ;)
W razie potrzeby ciag dalszy.
