- Cześć wujek! Ale dzisiaj zimno! Dobrze, że przynajmniej raz udało nam się skrócić zajęcia w szkole. Wrócę do domu bezpośrednim autobusem, a nie tak jak ostatnim razem dygotałam na trzech dworcach, zanim dotarłam na miejsce. Mogę skorzystać z łazienki?
- Teoretycznie tak - stęknął Małżonek osobisty i wrócił do salonu zostawiając siostrzenicę samą w przedpokoju.
Filozof się znalazł... „Teoretycznie" ... Kpi ze mnie w żywe oczy! Niemal dosłownie...
- Ciociu, mogę na chwilę do łazienki?
No nie! Zmówili się, czy co?
- Nie!!!! - prawie krzyknęłam, żeby była jasność.
- Ciociu, ale ja mam autobus za godzinę...
„Godzina, to lata świetlne !" - warknęłam pod nosem.
- Ola, usiądź sobie chwil... Aj! Nie, no! Zaraz wyjdę z siebie! Olka! Idź do pokoju, nie stercz mi pod drzwiami!!!
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w łazience pojawiła się głowa Olki.
- Ciociu, co się stał... O kurczę...
„Ja to wyraziłam bardziej dosadnie....." - odpowiedziałam w myślach ścierając po raz sto pięćdziesiąty ósmy eye liner z prawej górnej powieki i czubka nosa.
- Jaki zmysłowy makijaż! - Olka perfidnie wyraziła dławiąc się śmiechem.
- No co... zacofanie, wiek, nieznajomość współczesnych trendów mody...
- Ciocia... - Olka dalej się jąkała ze śmiechu - co ma wiek do umiejętności posługiwania się eye linerem - no proszę cię.
- A jak to wytłumaczysz mądralo, że stoję tu już dobre pół godziny i nie mogę narysować tym ustrojstwem prostej kreski, bo ręka mi się trzęsie?- już prawie wrzeszczałam
- Ciociu, złość piękności szkodzi...
„Smarkula szuka guza"
...Każda z nas tak ma na początku. Malowanie na powiekach kreski eye linerem to jak ty mówisz, wyższa szkoła jazdy. Pierwsza i najważniejszą rzeczą jest znalezienie stabilnego oparcia dla łokcia. Nie ma nic gorszego przy malowaniu niż trzęsąca się ręka.
Poza tym eye liner, to nie kredka. Nie maluj zatem kresek przy zamkniętych powiekach! Najlepiej robić to na powiece półprzymkniętej. Wtedy ma ona naturalne ułożenie, dzięki czemu można kreskę narysować równo z linią rzęs.
Kreska w wewnętrznym kąciku oka musi być zawsze bardzo cieniutka, a później możesz pociągnąć ją jak daleko chcesz.
Zanim zaczniesz malować oczy przypudruj powieki i ściągnij z pędzelka nadmiar tuszu (tak jak robisz to z lakierem do paznokci).
Nie musisz rysować kreski jednym ruchem, choć tak oczywiście jest najlepiej. Dopóki nie masz wprawy i drży ci ręka, wykropkuj linię na górnej powiece, znacząc delikatne punkciki. Następnie połącz kropki jednym ruchem, robiąc bardzo cienką linię.
Na końcu popraw kreskę, jednocześnie nadając jej wybrany kształt, np. lekko pogrubiając na wysokości środka tęczówki i delikatnie wywijając na końcu ku skroni. Uzyskasz efekt klasycznej jaskółki wzorowanej na makijażu z lat 60.
Najcieńszą i najsubtelniejszą kreskę zrobisz eye linerem w pędzelku. Jest idealny do malowania wyrafinowanych kresek w stylu retro, ale nadaje się też do mocniejszego makijażu na dzień (w towarzystwie mocniejszych cieni).
Eye-linery w formie pisaka są z kolei bardzo precyzyjne - obrysujesz nimi oko dookoła i zrobisz rysunek na pomarszczonej skórze powiek. Łatwo nim namalować także grubszą kreskę. Nie jest tak intensywny jak liner w płynie.
Więc widzisz ciociu, że to nie jest takie straszne. Trzeba dojść do wprawy czyli opanować drżenie rąk i wyćwiczyć elastyczność ruchów. Nikt siebie nie zna, więc jedni opanowują tę sztukę po pięciu razach, inni po stu pięciu. Najważniejsze to być wytrwałym, a potem cieszyć się z tej cennej umiejętności czarując wszystkich dookoła uwodzicielskim spojrzenie.