Rano zadzwoniłam do Patrycji, plotkowałyśmy sobie w najlepsze, a ona w tym czasie robiła makijaż. Jakoś sobie radziła czasem przytrzymując telefon przy uchu ramieniem. Nagle usłyszałam brzęk, a następnie słowa, które z wiadomych przyczyn do zacytowania się nie nadają. Z grubsza rzecz ujmując była to sytuacja typu:
- Ojej! Do licha ciężkiego! Upadły mi cienie na podłogę i rozbiły się w drobny mak! Niech to gęś kopnie! Dobrze, że opakowanie zamknięte, to się przynajmniej nie rozsypały. Motyla noga! Moje ulubione beże. Kurczę pieczone! I co ja teraz zrobię? Tak mi szkoda, takie fajne cienie... Olaboga! Ojojoj! Całkiem nowe, tyle kosztowały i calutkie poszły! W drobny mak, drobny pył! Diabli nadali!
Teraz się śmieję, celowo przejaskrawiając tę scenkę, ale poważnie: to nie jest zabawne, gdy zniszczą ci się ulubione cienie, gdy przypadkiem upadną i popękają w kawałki, czy drobne, okruchy. Chyba każdej z nas zdarzyła się, choć raz w życiu taka „awaria". Najprościej byłoby wyrzucić rozwalone cienie i kupić nowe, ale nie każdą jest stać na dodatkowe niezaplanowane wydatki, może nie mieć akurat możliwości zakupu, a musi się umalować, albo po prostu nie chce się rozstać z ukochanymi czy nowymi cieniami. Na szczęście jest wyjście z tej sytuacji, nie trzeba nic wyrzucać.
Jak uratować cień do oczu? Otóż wysyp pokruszone cienie z opakowania na czysty, suchy papierek, a następnie przesyp do małego suchego słoiczka np. takiego po kremie. Uwaga! Zakrętka musi być szczelna! Musisz zabezpieczyć cienie przed zawilgoceniem. Teraz możesz korzystać z ulubionych cieni przy pomocy pędzelka nabierając nim kosmetyk ze słoiczka. Proste, prawda?
Zatem nie lej łez, gdy upuścisz cienie na podłogę. Nie krzycz „Motyla noga!" gdy się rozbiją w drobny mak. Pamiętaj, że możesz je uratować bez większego szwanku. Na wszelki wypadek schomikuj sobie pusty słoiczek po kremie. Odpukać w niemalowane, ale a nuż się przyda...?
Przeczytaj jak zrobić perfekcyjny MAKIJAŻ OCZU