Nasza decyzja o wylocie do Tunezji była spontaniczna. Udało nam się odłożyc odpowiednią ilośc gotówki i mogliśmy spokojnie pozwolić sobie na wykupienie wczasów w hotelu pięciogwiazdkowym. Ze względu na dziecko chciałam aby hotel miał wysoki standard i dobre opinie. Wybrałam hotel Ruspina,położony na terenie 9 ha, otoczony ogrodem, bezpośrednio przy piaszczystej plaży, około 10 km od centrum Monastiru i 12 km od miasta Sousse.
Przed wylotem zrobiłam listę spraw do załatwienia i zrobiłam spis wszystkich potrzebnych w podróży rzeczy. Wiedziałam że najważniejsza sprawą będą leki. Już na miesiac przed terminem wylotu zaczeliśmy przyjmować tabletki osłonowe na żołądek, tak na wszelki wypadek tunezyjskiej ,,klątwy Faraona,,. Zawsze istnieje ryzyko zatrucia i woleliśmy temu zapobiec.
Drugą ważną sprawą było wykopienie dodatkowego ubezpieczenia na czas podróży, w razie pobytu w szpitalu, lub skorzystania z usług lekarskich. Zawsze to zabezpieczenie.
Nasza apteczka była dobrze zaopatrzona: plastry z opatrunkiem, tabletki przeciwbólowe, syropek na gardło, tabletki do ssania, tabletki przeciwgorączkowe, termometr, no-spa, nożyczki, wapno, środek łagodzący ukonszenia owadów.
Lecielismy z Wrocławia. Cała procedura przebiegła sprawnie. Lot okazał się wspaniałym przeżyciem dla naszej całej trójki. Po wylądowaniu w Monastirze równie sprawnie co we Wrocawiu odbyła się obsługa graniczna.
Biuro Oasis miało swój stoliczek i było łatwo znaleźć autokar którym mieliśmy udac sie do hotelu.
Po przyjeździe do Ruspiny zostaliśmy zakwaterowani. Dostaliśmy pokój 4-osobowy. Niestety od strony lotniska. Pierwsza noc to był dla mnie koszmar, nie mogłam spać, bo co chwilę startował lub lądował samolot.
Hotel wywarł na mnie dość dobre wrażenie, choć zauważyłam że z wiekiem robię sie coraz bardziej wymagająca. Według mnie hotel zasługuje na 3 gwiazdki. łazienka była w złym stanie, nie mogłam zniesc zapachu.
Wspaniałe było jedzenie, różnorodne. Duży wybór ciast i świeżych owoców. Moja córcia cały pobyt przeżyła na bułeczkach słodkich.
Tunezja może poszczycić się pięknymi plażami. Woda jest cudownie czysta, plaże piaszczyste. Przy dobrej pogodzie można podziwiać kraby, rybki oraz małe skorupiaki. Śmieszne uczucie, gdy pod nogami coś ucieka, albo wydaje się, że znaleźliśmy piękną muszę, a ta muszla ma oczy!
Zachwyciła mnie roślinność. PIękne palmy i kolorowe kwiaty. Leżąc na plaży czyłam się jak w raju. Byłam rozluźniona wiedząc że dziecko może spokojnie brodzić się w morzu. Plaża była chroniona więc czuliśmy się bezpiecznie.
Tunezyjczycy to miły naród. Szczególnie kochają dzieci. Zasze zaczepiają sympatycznie. Pani pokojówka codziennie przynosiła nam świeże kwiaty i układała piękne kształty z ręczników.
Pogodna nas rozpieściła. Byliśmy na przełonie czerwca i lipca. Temperetura wachała się w okolicach 27-30 stopni Celcjusza. Było idealnie na wyjazd z dzieckiem. Używaliśmy kremówz wysokim filtrm oraz obowiązkowo chusty na głowę. Obyło się bez żadnych problemów.
Spokojnie mogę polecić pobyt w Tunezji rodzią z małymi dziećmi w miesiacu czerwcu. Wydaje mi się ze to idealny czas. Nie ma jseszcze tak wielu turystów, jest dośc cicho i kameralnie. Spokojnie można popływać w basenie, bez tłoku.
Ruspina to ładny hotel, w który pracuje miła obsługa, na pochwałę zasługujje piękna plaża i zadbany ogród.
Praca konkursowa naszej Internautki: londi2