Chcesz się zdrowo odżywiać, więc w sklepie sięgasz po produkty z napisem "naturalny", "wiejski", "ekologiczny". Samo zdrowie? Żebyś się nie zdziwiła! Czasami nazwa niewiele ma wspólnego ze składem. Producenci żywności pełnymi garściami czerpią z bogatego repertuaru chwytów marketingowych i bez skrupułów wykorzystują naiwność klientów. Na naszą potrzebę kupowania naturalnych i zdrowych produktów odpowiadają asortymentem opatrzonym hasłami, które budzą w nas pozytywne skojarzenia - z naturą, zdrowiem, domem, ekologią.
Chętniej sięgamy po produkty, które mają w nazwie "domowy", "babuni", "wiejski", "naturalny","ekologiczny". Słowa mają magiczną moc. Mało kto dokładnie czyta spis składników, zwykle umieszczony drobniutkim drukiem, a nawet jeśli czyta, to niewiele rozumie z tajemniczego szyfru E- ileśtam. Oczywiście, konserwanty są dopuszczone do stosowania w produkcji żywności, ale przepisy określają ich limit i zobowiązują producentów do podawania rzetelnej informacji o rodzaju i ilości użytych środków chemicznych. Problem pojawia się wtedy, gdy między rzeczywistym składem produktu a jego opisem na opakowaniu są rozbieżności.
Fundacja Pro-Test poddała analizie dwanaście serków typu "wiejski" różnych firm. Okazało się, że cztery z nich zawierały konserwant, o czym nie było mowy w napisach na opakowaniu. Przeciwnie, te serki były rekomendowane jako naturalne, bez konserwantów, tylko z naturalnych składników. Wykryto w nich E- 200, kwas sorbowy, który jest dopuszczony do stosowania i nieszkodliwy dla zdrowia, ale często powoduje reakcje alergiczne. Niefrasobliwość producentów mogła zatem zaszkodzić zdrowiu konsumentów - alergików.
Ładnie to tak wprowadzać ludzi w błąd? Lepiej mieć świadomość, jakie konserwanty spożywamy, niż w fałszywym przeświadczeniu o "naturalnych składnikach" narażac swoje zdrowie na kontakt z ukrytym alergenem.
ZOBACZ TAKŻE: