- Niestety, nie przyjdziemy dzisiaj do was - powiedziała Dorota zdesperowanym tonem siadając na taborecie – Muszę znaleźć dyżurną w święta aptekę i ślizgnąć się autem po jakieś medykamenty dla Pawełka. Synkowi tak smakowały wigilijne potrawy, że jadł bez opamiętania. Żołądek nie dźwignął takiego obciążenia i mały biedak od rana skręca się na łóżku w bólach…………… Ba! Kochana, on nawet nie chce patrzeć na marchwiankę. A to przecież taki dobry sposób na TE problemy.
- Co się dziecku dziwisz - Kacper odwrócił głowę od telewizora - sam nienawidzę marchwianki i żadne argumenty nie przekonywały mnie nigdy do zjedzenia tego okropieństwa
- Dzięki tato! - zapiszczało z pokoju - Mamo, brzuch mnie boli!
- No masz! To teraz, dobry tatusiu, podsuń jakiś inny pomysł, jak jesteś taki wyrozumiały.....Klaudia, a to nie jest przypadkiem twój „Żółty zeszyt"? – Dorota sokolim wzrokiem dostrzegła słońce w stosie gazet
- Owszem, zapomniałaś mi go odnieść przed świętami.
- Może masz tu jakąś potrawę na problemy żołądkowe u małych dzieci? Niestety marchwianka, jak mówię, nie wchodzi w rachubę – Dorota wygrzebała zeszyt i zaczęła wertować kartki.
- Szukaj w „letnich smakach"?
- Aha…… Co? Gdzie mam szukać? W „letnich smakach”? W zimie?
- Szukaj, nie gadaj. Tam mi się zapisało. Masz?
- Mam
- Teraz szukaj przepisu o nazwie „czerwone kopytka”
- A co to za wynalazek?
- Przepis na kopytka z marchwi bez jajka. Smakują, jak prawdziwe kopytka, chociaż nimi nie są. Są kolorowe i sycą. Robię je dzieciom, kiedy się moje dzieci czymś się zatrują i są na diecie.
- Mam
CZERWONE KOPYTKA - SPOSÓB PRZYGOTOWANIA
Marchewki obrać i ugotować w osolonej wodzie, a potem z wody wyjąć i wsadzić do lodówki na co najmniej pół godziny. Następnie zemleć w maszynce.
Zmieloną marchewkę rozprowadzić po całym dnie płaskiego naczynia, a potem równo oddzielić 1/3. W to puste miejsce wsypać mąkę pszenną oraz dosypać łyżeczkę mąki ziemniaczanej i posolić wg uznania (galeria zdjęć u góry). Następnie zagnieść z tych składników ciasto.
Teraz uformować wałek o szerokości małej łyżeczki i palcami odznaczyć szerokość kopytek, spłaszczając przy tym wałeczek masy. Pociąć.
Wsypać na gotującą się wodę i po wypłynięciu kopytek na wierzch, gotować je 5 minut.
Podawać chorym dzieciom polane masełkiem, a zdrowym tłuszczykiem ze smażonego boczku (ze skraweczkami, rzecz jasna, jak lubią)
- Nie wierzę. Ale czary mary. I to działa?
- Działa. Sama się przekonaj.
Smacznego.